
Większość podróżnych mieści się w przedziale od 5 GB do 12 GB. Licz 3–5 GB na tydzień przy mapach, komunikatorach i Grabie, 6–8 GB, jeśli wrzucasz posty i tłumaczysz wszystko dookoła, a 12 GB albo pakiet bez limitu, gdy oglądasz filmy na promach lub dzielisz internet z laptopem. W Bangkoku i Chiang Mai jest szybko, na wyspach bywa cienko.
W Tajlandii łatwo zostać online, dopóki nie wyjedziesz z miasta. Bangkok i Chiang Mai mają wszędzie szybkie i tanie 4G/5G, ale na wyspach, w parkach narodowych i na trasach long-tail boatów zasięg się przerzedza. Uwzględnij te dziury, dolicz telefon harujący nad mapami, taksówkami na aplikację i tłumaczeniami, a przejdziesz od Wielkiego Pałacu na plażę Koh Lanta bez najmniejszego zawahania łącza.
Sposoby na internet są trzy, a przy większości wyjazdów eSIM wygrywa bez dyskusji. Roaming w rodzimej ofercie jest bezkonkurencyjnie najdroższy, bo dwa tygodnie opłat dziennych potrafią przebić wartość wszystkich danych z całego wyjazdu. Lokalna karta prepaid jest tania za gigabajt, tylko że każdy tajski numer musi być przypisany do konkretnej osoby: regulamin turystycznej karty True mówi wprost, że karta SIM musi zostać zarejestrowana na ważny paszport, zgodnie z przepisami NBTC, co w praktyce oznacza szukanie punktu sprzedaży, oddanie paszportu i czekanie na weryfikację tożsamości, zanim w ogóle ruszą dane. Do tego wyjmujesz z telefonu własną kartę i tracisz numer, na który przychodzą kody z banku. eSIM na podróż zainstalujesz z kanapy przez Wi-Fi, Twój numer zostaje aktywny obok, a dane idą po tych samych sieciach partnerskich, z których korzysta lokalna karta, czyli AIS, TrueMove H i państwowego NT. Ważysz opcje? Zajrzyj do porównania eSIM, lokalna karta SIM i roaming.
Wolisz jednak kupić tajską kartę na lotnisku? Weź ze sobą paszport, nie jego zdjęcie, i nastaw się na osobistą weryfikację tożsamości przed aktywacją numeru. Karty turystyczne mają też sztywny okres ważności, więc dłuższy pobyt oznacza kolejną wizytę w salonie. eSIM omija to wszystko, bo jest przypisana do Twojego konta, a nie do kontroli dokumentu przy ladzie.
Dominują trzy rzeczy: Grab i Bolt z mapami odpalanymi do każdego kursu, Google Translate (zwłaszcza tryb aparatu przy menu i tablicach) oraz wrzucanie zdjęć i krótkich filmów z plaży. Mapy i tłumaczenie są zaskakująco lekkie. To wideo, Twoje własne i te odtwarzane automatycznie na promie, po cichu podwaja rachunek za dane.
Większość podróżnych mieści się między 5 GB a 12 GB, zależnie od długości wyjazdu i tego, ile wrzuca do sieci:
| Czynność | Orientacyjne zużycie |
|---|---|
| Mapy i nawigacja w Grabie | ~50 MB dziennie |
| Tłumacz (tryb aparatu) | ~100 MB dziennie |
| Komunikatory i zdjęcia | ~150 MB dziennie |
| Przewijanie social mediów | ~600 MB na godzinę |
| Filmy w HD | ~1,5 GB na godzinę |

Bangkok, Chiang Mai, Phuket i Pattaya mają gęste 5G w największych sieciach (AIS i TrueMove H, obok nich państwowy NT), więc mapy i tłumacz śmigają. Na wyspach bywa różnie: w głównych miejscowościach jest dobrze, ale na odludnych plażach, łodziach nurkowych i w parkach narodowych północy sygnał siada. Przed promem albo trekkingiem pobierz mapy offline i zrób zrzuty ekranu rezerwacji, póki masz jeszcze mocny miejski zasięg.
To kwestia geografii, a nie ograniczeń pakietu. Przeprawa na Koh Tao czy Koh Lanta to sporo czasu poza zasięgiem jakiegokolwiek masztu, łódź nurkowa za Similany jeszcze więcej, a leśne parki północy leżą w dolinach, których nikt nie pokrył. Dostęp do parków bywa też sezonowy: urząd parków narodowych prowadzi oficjalną listę atrakcji otwartych, zamkniętych i częściowo dostępnych, więc warto tam zajrzeć, zanim zaplanujesz wokół którejś cały dzień. Na resztę jest lista rzeczy do pobrania offline, która podpowiada, co zapisać w pierwszej kolejności: mapę, bilet na prom, dzisiejszy adres i numer do kierowcy.
Zainstaluj eSIM w domu na Wi-Fi, bo to jeszcze nie uruchamia zegara ważności. Po wylądowaniu na Suvarnabhumi (BKK) albo Don Mueang (DMK) zrób dwie rzeczy: ustaw Zwitchy jako linię do transmisji danych i włącz dla niej Roaming danych (to nic innego niż zgoda na korzystanie z sieci partnerskiej eSIM, nigdy z Twojego operatora). Będziesz online, zanim dojdziesz do kolejki po taksówkę. Przy okazji jeszcze jedna sprawa do załatwienia przed wylotem: każdy przyjezdny spoza Tajlandii wypełnia online kartę Thailand Digital Arrival Card, a urząd imigracyjny w swoim poradniku pisze, że należy ją złożyć w ciągu 3 dni przed przyjazdem do Tajlandii, wliczając w to dzień przylotu, więc zrób to z domu, a nie w kolejce do kontroli. Robisz to pierwszy raz? Instrukcja krok po kroku prowadzi za rękę przez iPhone’a i Androida, a jeśli nic się nie połączy, poradnik rozwiązywania problemów załatwia sprawę w kilka minut.
Na tajskich sieciach zadziała każdy telefon z obsługą eSIM: iPhone XS / XR i nowsze, Google Pixel 3 wzwyż oraz świeższe flagowce Samsung Galaxy. Haczyki są dwa. Telefon nie może być zablokowany na operatora, a przed wyjazdem warto sprawdzić w Ustawienia → Ogólne → To urządzenie (iPhone) lub Ustawienia → Informacje o telefonie (Android), czy widnieje tam numer EID. Ponieważ eSIM działa równolegle z fizyczną kartą, większość podróżnych zostawia w telefonie domową linię do rozmów i SMS-ów, a do internetu wybiera po prostu Zwitchy.
Tajskie hotele, linie lotnicze i Twój bank w kraju nadal wysyłają kody weryfikacyjne SMS-em. Zostaw domową kartę SIM w telefonie z wyłączonym roamingiem danych, żeby te wiadomości przychodziły na Twój zwykły numer, a dane ciągnęło Zwitchy.
Podpinasz laptopa w kawiarni na plaży? Zerknij do poradnika o hotspocie i dobierz rozmiar z zapasem, a jeśli lecisz dalej po Azji, nasz poradnik o danych w Japonii przelicza to samo dla tamtej trasy. Jeśli się wahasz, zacznij od 8–10 GB i doładuj w kilka sekund, gdy zacznie brakować. Skręcasz potem na południe, za granicę? Poradnik o Malezji robi to samo dla Kuala Lumpur, Langkawi i Borneo.
Ciągniesz dalej po Azji Południowo-Wschodniej? Malezja i Singapur działają na własnych lokalnych sieciach, więc każdy z tych krajów potrzebuje osobnego pakietu, chyba że regionalny pakiet na Azję pokrywa całą trasę. Przy wyprawie Bangkok, Kuala Lumpur i Singapur w jednym wyjeździe to zwykle tańsze rozwiązanie. Wracasz do Tajlandii jeszcze w tym roku albo przedłużasz obecny pobyt? Świeży pakiet na Tajlandię instaluje się dokładnie tak samo. Czas dobrać rozmiar?
Z jednej z tamtejszych lokalnych sieci, tych samych masztów, po których chodzi tajska karta SIM. Telefon sam podłącza się do najmocniejszego sygnału w miejscu, w którym akurat stoisz. Nie wybierasz sieci ręcznie i nie musisz znać jej nazwy, żeby korzystać z pakietu.
Działa w całym kraju, wyspy wliczone, a w głównych miejscowościach na wyspach zasięg jest solidny. Dziury, na jakie naprawdę trafisz, wynikają z ukształtowania terenu, a nie z ograniczeń pakietu: środek przeprawy promem, odludne plaże, łodzie nurkowe i głębokie doliny parków narodowych.
Dwutygodniowe wyjazdy mieszczą się zwykle między 8 GB a 12 GB. Parę gigabajtów zejdzie na Graba i Mapy, reszta na tłumaczenie, komunikatory oraz zdjęcia i filmy wrzucane z plaży. Zacznij od 8–10 GB i doładuj, jeśli zacznie brakować.
Nie. Osobista kontrola paszportu i weryfikacja tożsamości dotyczą lokalnej karty prepaid kupowanej na miejscu. eSIM na podróż instalujesz przed wylotem, a do dostawy wystarczy adres e-mail.
Nie. Te aplikacje potrzebują transmisji danych, a nie lokalnego numeru, i działają dalej na koncie, które już masz. Kody SMS przyjdą na domową kartę SIM, o ile zostawisz ją w telefonie z wyłączonym roamingiem.
Tak, gdy tylko pakiet jest aktywny i masz włączony Roaming danych dla tej linii, często jeszcze podczas kołowania samolotu. To wystarczy, żeby otworzyć rezerwację, napisać do hotelu albo zamówić Graba, zanim dotrzesz na postój taksówek.
Kierunek Tajlandia: wybierz rozmiar, a zobaczysz aktualne ceny i kupisz w dwa kliknięcia.